Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Dzień 50-51 29-30.09.2016 Zakończenie ścian działowych, fundament pod komin
#11
(16.05.2017, 14:45)MMichał napisał(a): Nie wiem co wam ma pękać. zrobiłem razem z wujaszkiem w jego salonie 47m2 sufit na identycznej konstrukcji (podwójny stelarz), 5 lat to wisi i nic nie pękło. Na łączenie ścian nie była dawana taśma tylko taka zaprawa, która nazywała się jakoś chyba akryl szpachlowy. Występuje w takiej tubie do pistoletu jak sylikon.
Łukasz kilka razy wspominał, że kluczem do sukcesu jest ten podwójny stelarz i go nigdy taki system nie zawiódł. Ja takiego doświadczenia nie mam, ale wiem, że ma to sens.

Ja napisalem jak to wygladalo u mnie. w kazdym badz razie nie jeden dom czy biuro mialem i ZAWSZE predzej czy pozniej pekalo na łączeniach nawet po uzyciu takich specjalnych tasm amerykanskich za kupe kasy ale faktycznie zawsze byly sufity na pojedynczym stelazu !nie wiem jak na podwojnym ale u mnie zawsze pekalo i teraz nawet w tym roku wybudowalem nowa siedzibe swojej firmy i we wszystkich biurach ze wzgledu na wczesniejsze doswiadczenia dalem zrobic te sufity podwieszane typu ARMSTRONG zeby nigdy nic juz nie pekalo.
Wracajac do tradycyjnych sufitow K/G . W moim nowym domu ( tym , ktorym aktualnie mieszkam ) mam porobione sufity plywajace w kazdym pomieszczeniu osobno . tzn byly wymurowane sciany dzialowe od podlogi do stropu i potem byly opuszczone sufity o 24 cm ze wzgledu na potrzebe przeprowadzenia nad sufitem rur od rekuperacji i klimatyzacji. Na pojedynczym stelazu . Na przegach scian do okola byla naklejona taka specjalna tasma poslizgowa zeby zadna masa szpachlowa nie zlaczyla sie na stale ze sciana . Musi zostac minimalna szparka pomiedzy sufitem a scianami do okola. Potem to wszystko bylo zrobione na gotowo z malowaniem scian i sufitu. i caly czas byla ta malutka szparka. Po pierwszym sezonie grzewczym przyjechal majsterek i wszystkie te laczenia zrobil bialym akrylem zeby sufit nie prężył i nie byl polaczony w zadnym  miejscu na sztywno ze scianami . wtedy na pewno nic nigdy nie popęka bo ze scian nie przenosza sie na sufit zadne naprezenia . on sobie po prostu wisi jak lampa Smile
Poza tym ile majstrow tyle roznych technik montazu ale z tego co sie orientuje to pewnie z 90% majstrow w polsce nie slyszalo nawet o plywajacych sufitach.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
  
Menu